Błędnie. Powinni stawiać inne pytanie. Po co chcę inwestować na giełdzie? Dla pieniędzy? Zgodnie z wymogami prawa brokerzy muszą w reklamach informować o tracących klientach. Taki drobny druczek pod reklamą. 80-90% klientów traci.
Przyjaciele często mnie pytali dlaczego tak późno rzuciłem etat? Rzuciłem go po 12 latach zarabiania na giełdzie. Czekałem długo, bo chciałem być pewny tej decyzji. W czwartym roku od rozpoczęcia inwestowania roczny zysk przekroczył moje trzyletnie uposażenie. Pojawiła się wtedy myśl odejścia z pracy. Spotkałem niedługo potem człowieka, który podobno zarobił krocie i wszystko stracił. Otrzeźwiło mnie to. Co jeśli moje zyski to tylko szczęście? Strach przed odpowiedzią trzymał mnie na etacie.
Co bym radził na początek? Wpłacić niewielką kwotę 2-3 tyś i uczyć się na błędach. Sprawdzić czy inwestowanie jest dla ciebie. Jeśli jest, to musisz się porządnie przyłożyć do nauki. Bez odpowiedniej wiedzy i doświadczenia niestety trafisz do tych 80-90% opisanych drobnym drukiem.
Na przestrzeni ostatnich dwóch dekad odbyłem wiele szkoleń z inwestowania. Ciągłe podnoszenie kwalifikacji weszło mi w krew i sprawdziło się w okresie pracy na etacie. Dostrzegli to przełożeni i zanotowałem szybki awans.
W weekend robiłem porządki. Doszła nowa meblościanka. Wypakowałem wszystkie zalegające kartony z przeprowadzki. Odkopałem tam materiały z wszystkich szkoleń. Przeglądałem to i wracałem do wspomnień. Naszła mnie taka refleksja, że większość moich szkoleń z inwestowania była słaba. Pozytywnie mogę ocenić tylko dwa, oba u tej samej osoby. Ich recenzje są tu na blogu. Szczerze je polecam.
Poza tymi dwoma kursami, reszta była porażką. Wpadłem w sidła typowych naciągaczy giełdowych. Chcę dać teraz garść wskazówek, byście nie musieli popełniać moich błędów.
Jak rozpoznać giełdowych naciągaczy?
1) Stosują agresywny marketing, oferty pojawiają się od googlea po facebooka.
2) Używają wyrafinowanych technik manipulacyjnych pozując z kupą gotówki. Ma to zaprogramować podświadomość. Zwykły człowiek widząc stertę gotówki wyłącza myślenie. Oni to wykorzystują. Machają dużymi plikami i ględzą że ty też możesz ją mieć. Już samo trzymanie gotówki w domu to idiotyzm przy takiej inflacji, a oni robią to by zarzucić kodowanie techniki manipulacyjnej.
Jak widzisz „małpę” co chwali się gotówką, uciekaj!
3) Gość znikąd. Dużo gadania, mało czynów.
Ktoś wyskakuje jak Filip z konopii i nagle wmawia, że jest ekspertem. A gdzie jego dokonania? Na początku powinien z minimum pół roku podawać otwarte cynki by prześledzić jego skuteczność. Potem już nie musi, ale prawdziwy ekspert nie będzie miał oporu by ujawniać wejścia nawet przez cały pierwszy rok. Po tym się poznaje eksperta.
4) Wmawianie, że dzięki temu szkoleniu osiągnie się niezależność finansową, bogactwo i ciągłe nadużywanie tych pojęć.
Prawdziwy ekspert nie musi takich rzeczy powtarzać.
5) Stosowanie presji dla zakupu całego pakietu szkoleń.
Klasyczna sztuczka, jedno szkolenie X, ale jak kupisz cały pakiet X Y Z masz rabat [ileś %]. Namawiają by od razu zakupić jak najwięcej szkoleń.
To podstawowe sztuczki, na które złapałem się jak mucha na lep. Mądry Polak po szkodzie.
Teraz już wiecie dlaczego tak wysoko cenię Marka i jego szkolenia. Nigdy nie wyskoczyła mi reklama jego szkoleń, nigdy nie robił sobie zdjęć ze stertą gotówki. Przez pierwsze dwa lata prowadzenia bloga umieszczał cynki (rok akcje i rok kontrakty). Często podkreśla, że giełda to ciężki fach. W opisie szkoleń przestrzega przed braniem drugiego szkolenia póki nie uzbiera się na nie zyskami z zagrań po pierwszym szkoleniu. Prawdziwy fachowiec.
Czy warto odbyć szkolenie z Ichimoku? Jaka jest skuteczność Ichimoku?
Moja ciekawość sprawiła, że postanowiłem znaleźć odpowiedź na te pytania. W 2022 udałem się na szkolenie do Marka (autora bloga www.technikaichimoku.pl). We wcześniejszych latach byłem u niego na szkoleniu Esencja Spekulacji, które jest wymagane do zapisu na Ichimoku i bez chwili wahania szczerze je polecam. A czy polecam szkolenie z Ichimoku?
Zacznijmy od tego czym ono jest. Jest to szkolenie pokazujące japońską technikę Ichimoku od A do Z. Cały trzon techniki jest tym, co można poczytać wszędzie. Są chmury, średnie tenkan i kijun, linia chikou, linie senkou.
Ciekawiej się robi potem, bo dostajemy kilka subtelnych różnic interpretacyjnych. Głównie są to takie rzeczy, które zakazują gry (mimo sygnału). Odczytujemy je z wykresu elementów Ichimoku.
Pierwszy wniosek z tego jest taki, że będzie się grało…. rzadziej. Drugi postanowiłem sprawdzić statystycznie.
Przez ostatnie miesiące, wspomagany komputerowo, zbierałem statystyki sygnałów. Przerobiłem wykresy od 2014. Pierwotnie chciałem od 2000, lecz skala roboty mnie przytłoczyła. Nie jestem taki, by miesiącami poświęcać każdy wolny wieczór na obróbkę danych na poczet jednego blogowego wpisu. Uwierzcie, przy danych od 2014 urobiłem się jak wół.
Uwaga techniczna: wyniki nie uwzględniają dywidend, opłat, prowizji i podatków.
Pierwszy wniosek po zbadaniu danych jest taki, że Ichimoku nie nadaje się dla ludzi lubiących często mieć rację. Większość sygnałów zakończyła się niepowodzeniem. Nie przeszkadza to w zarabianiu. Jedna zyskowna transakcja może pokryć kilka stratnych. Po prostu jak ktoś lubi często mieć rację, to psychicznie nie wytrzyma serii strat.
Stosując interpretację otrzymaną na szkoleniu, wyniki znacząco się poprawiają. Robi to wrażenie, ale i tak osiąga się tylko poziom zbliżony do pół na pół. Raz stata, raz zysk z lekką przewagą tego drugiego.
Najlepsze efekty są, gdy robi się hybrydę i dodaje MPC. Skuteczność jest wtedy bardzo przyzwoita. ALE nie będzie to już typowe Ichimoku.
Jak oceniam szkolenie z Ichimoku u Marka?
Materiał był wyłożony w prosty sposób z ciekawym systemem zapamiętywania. Dostałem też nową metodę do przesuwania SL. Nie ma ona nic wspólnego z Ichimoku. Jest to autorska metoda Marka. Pozwala bardzo skutecznie zabezpieczać otwarte pozycje. Nosi nazwę MPC. Na koniec przerobiliśmy dużo podchwytliwych przypadków. Każdy został przepytany z konkretnej sytuacji. Musiał powiedzieć poziom wejścia, miejsce na SL, siłę sygnału, sposób podnoszenia SL itp.
Było ciężko. Bardzo ciężko. Momentami przeklinałem dzień, w którym zapadła decyzja o budowie.
ALE niczego nie żałuję. Pisząc te zdania siedzę w wygodnym fotelu. Pod nogami leży ukochany wilczur. W kominku trzaska ogień. Czego chcieć więcej? Jestem na SWOIM.
Spłodzić syna. Posadzić drzewo. Wybudować dom. Czuję się spełnionym facetem.
Mam czas. Spróbuję aktywować blog. Wrócić do pisania giełdowych przemyśleń. Udało mi się w tym roku zaliczyć szkolenie z Ichimoku u Marka. Od kilku tygodni zliczam historyczne sygnały dla spółek z USA, Niemiec i Polski. Robię statystyki skuteczności Ichimoku. Będą one za ostatnie kilka lat. Chcę mieć porównanie skuteczności dla podejścia wg Ichimoku Wiki (ogółu tego co można znaleźć w sieci), z tym co poznałem na szkoleniu. Wyniki przedstawię przy recenzji szkolenia.
Pandemia odcisnęła się finansowo na moim życiu. Na covid zmarł stolarz, który miał zrobić mi garderobę i schody. Dogadywałem się z nim na gębę. Niezręczna sytuacja. Dałem mu dużą zaliczkę, nie mam kwitu. Jego rodzina traktuje mnie jak oszusta.
Nerwy i nerwy. Jakbym mógł cofnąć czas, kupiłbym gotowy dom.
Dobijają też wieści o podwojeniu amerykańskiej wersji Belki. Koniec świata!
Dawno nie pisałem. Budowa mnie pochłonęła. Pamiętnik giełdowy czekał aż znajdę czas. Z przymusu go mam. Na budowie skręciłem kostkę z zerwaniem torebki stawowej. Noga w gipsie.
I dobrze i źle. Mogę czytać piętrzące się zaległe książki. Źle, że budowa stoi. Nie przewidziałem takiego wzrostu cen. Największy problem z ludźmi chętnymi do pracy. Gdzie ten kryzys? Na pewno nie w budowlance.
Zamiast 300m powinienem wybrać 250. Braki budżetowe uzupełniam własną pracą. Sam gipsuję, maluję, kafelkuję. Dylemat był duży. Mogłem zabrać dodatkowe 350 000 od kapitału giełdowego, ale żyję tylko z inwestowania. Przejedzenie kapitału to odejście od niezależności finansowej.
Spekuluję obecnie na samej NYSE. Z akcji GPW i kontraktów terminowych zrezygnowałem.
Zapewne zawiodę niejedną osobę. Zwłaszcza wśród znajomych mnie czytających. Od poniedziałku obracając się wokół budowy słyszę od sąsiadów, od robotników, że zarobią na Allegro. Nie na sprzedaży jabłek. Zapisali się oni na IPO Allegro licząc na pewny zysk.
Jeśli o czymś jest głośno i rzucają się na to ludzie nie mający wcześniej żadnego pojęcia o giełdzie to ja wolę się od tego trzymać z daleka. Debiut Allegro mnie nie interesuje.
Napisać, że książka bardzo się podobała mojej żonie, to tak jakby nie napisać nic. Moja żona nie czyta byle czego, a książką „Wiele do stracenia” była zachwycona. Uważa, że powieść ma szansę stać się prawdziwym bestsellerem. To kawał bardzo dobrej książki sensacyjnej. Mocno wciąga. Jeśli chcesz komuś dać książkę w prezencie możesz brać w ciemno. Zrobisz dobry wybór. Sam stanę na rzęsach, by w październiku załatwić dla żony pamiątkowy egzemplarz z autografem autora.
Tutaj mógłbym zakończyć, ale dopiszę coś jeszcze.
Dla inwestora giełdowego książka jest podwójnie wartościowa. Cieszę, że miałem okazję poznać jej treść przed wydaniem. Szczerze polecam zakup jako osoba od wielu, wielu lat inwestująca na giełdzie. Znam smak zwycięstwa i niesmak porażki. Swoje na giełdzie straciłem. Tę książkę każdy inwestor powinien przeczytać. Pozna Andrew Freshet’a, nietuzinkowego finansistę – a z jego życia może się wiele nauczyć.
Może komuś się przyda. Z budową domu zwlekałem 15 lat. Obserwowałem budowy innych. Zbierałem błędy.
Budując dom, zadaj sobie pytanie po co to robisz?
Chcesz się pokazać? Robisz tak bo tak robią kumple? Idziesz za modą? – daj sobie wtedy spokój.
Zadaj sobie kolejne pytanie. Czy to dom na jeden przejściowy etap życia, czy na stałe.
Zadaj sobie pytanie czego potrzebujesz?
Przyjąłem, że to dom na stałe. Dlatego jest parterowy. Nie mam wcale schodów, by na starość nie musieć się po nich wspinać.
Zadaj sobie pytanie czy jesteś towarzyski. Czy masz prawdziwych przyjaciół czy udawanych?
Trzy pokoje mam zaplanowane jako gościnne. Sylwester, Wigilia, Wielkanoc, nie będzie problemów z nocowaniem gości. Duży salon z kominkiem by było gdzie tańczyć.
Jeśli nie planujesz dużych imprez, wystarczy mniejszy dom, 150m.kw. Ja buduję 300m.kw.
Zadaj sobie pytanie czy dom ma być noclegownią pomiędzy pracą czy miejscem do życia.
Jeśli miejsce do nocowania, wystarczy mała działka. Jeśli coś więcej, warto pomyśleć o strefie sportowo-rekreacyjnej. Do tego potrzeba dużej działki.
Ceny. Budowa kosztuje. Nie wszyscy wiedzą, że przepłacają. Wszystko co możesz zrobić sam, rób sam. Szwagier, brukarz ma narzut marży 80% i chętnych pozapisywanych na czerwiec 2021.
Dalej żyję z giełdy. Nic się nie zmieniło. Ograniczam tylko blog. Nie mam teraz do tego głowy. Na pewno wrócę. Jak będzie więcej czasu. Rynek nerwowy.
Z budową kolejne nerwy. Budowlańcy żyją w swoim świecie, ale dam radę. Dziś odebrałem stan surowy zamknięty. Maksymalnie będę wykorzystywał wszystkie rządowe programy do obniżenia kosztów. „Moja woda” – zbiornik podziemny, „Mój prąd”- PV 15kv, „Czyste powietrze” – pompa ciepła. Do tego ulga termomodernizacyjna, dotacja na przydomową oczyszczalnię ścieków. Pierwszy raz w życiu dostanę od państwa więcej niż państwo mi zabrało w podatkach!
Zwlekałem z budową 15 lat by nie wiązać się kredytem. Teraz buduję 300m dom za gotówkę z dotacjami jakich kiedyś nie było. Tego typu dbanie o obywateli to ja rozumiem. Kapitał giełdowy nie odczuje mocno wydatków.